Polubiłam pejzaz ten
swiat ktorego nie ma juz
pogodzony z noca dzien
i pasjanse z bialch brzoz
strome dachy, niski prog
i oblokow jasny splot
zawiazane sciezki drog
aby nikt nie odszedl stad
Polubilam pejzaz ten
swiat ktorego nie ma juz
w dluga podroz w krotki sen
po zielonych zboczach wzgorz
nie zapomne juz tych miejsc
i przyjaciol z tamtych dni
wszytko to juz za mna jest
lecz nie zamkne tamtych dzwi
Tyle miast na pamiec prawie znam
chce choc raz
raz jeszcze wrocic tam
tyle miast na pamiec prawie znam
Chce choc raz
raz jeszcze wrocic tam
tyle miast tyle miast
na pamiec prawie znam
chce choc raz wrocic tam
Byłaś mym pragnieniem
Stałaś się cierpieniem
Wszystko jest tak proste
Tak powinno zostać
Słowa niepotrzebne
Im też smutno pewnie
Słowom naszym biednym
Lepiej nie mówmy nic
Uwierz
Ktoś może ty a może ja Może tylko dola zła
Chcę nam siebie odebrać
Ktoś ma dziś dla nas obcy wzrok
Naszą prawdę chcę nam wziąć
I wierność
Ktoś nie wie o nas jeszcze nic
Że nam smutno że nam wstyd
Choć się nie przyznajemy
Ktoś kogo nie znasz ty i ja
To co zabrał może dać
Nie wiemy
Teraz mi najtrudniej
Teraz najokrutniej
Teraz żal przypływa
Byłam tak szczęśliwa
Teraz czas zapomnieć
Teraz siądź koło mnie
Szepnij słowo dobre
Powiedz że wierzysz w nas
Powiedz