To już przedmieścia gorzki smak,
autobus rusza w krótki rejs..
Zdyszana biegnę z żartu w żart,
z podróży w podróż, z wiersza w wiersz.
I kocham, pragnę, tracę tak,
jak by się chwilą stawał rok,
jak gdyby świat wymykał mi się z rąk.
To, co mam (to, co mam),
to radość najpiękniejszych lat;
to, co mam (to, co mam),
to serce, które jeszcze na wszystko stać.
To, co mam (to, co mam),
to młodość, której nie potrafię kryć,
to wiara, że naprawdę umiem żyć - umiem żyć.
Już jesień i latawców klucz,
a w kinach tyle pustych miejsc.
Z niedawnych zdarzeń ścieram kurz,
babiego lata wątłą sieć, bo
jestem wiatrem, śpiewam wiatr,
jestem łąką, trawy źdżbłem.
Jak biały jacht, w nieznany płynę dzień.
To, co mam ..
To, co mam ..
Tylko ciebie mam
To miło ze tak jest
Ktoś nie mógł być już sam
Do swego celu biegł
Nie rozstaniemy się
To najpiękniejsza z prawd
Więc uwierz sercu gdy ci daje znak
Jeszcze raz pozawolił los
Dwojgu ludziom spotkać się
Łaskawy los to prawo dał
Znaleźć sie zrozumieć się
Miał sto innych dla nas szans
Lecz dał największą ufał nam
Łaskawy los szczęśliwy los
Szczęśliwy los
Lubię dłonie twe
I uśmiech i twój wzrok
I co czujesz wiem
I tak mnie wzrusza to
Jest tyle ciepła w nas
I dobre chwile są
A serca nasze powtarzają wciąż...
Tyle chwil przeszło już
Może godzin może lat...
Tyle znam mądrych słów...
Czemu wciąż czegoś brak
Tak brak
Przecież... biegłam zawsze wprost przed siebie
Bez pamięci i bez tchu
Tylko moje biło serce
Bo nie mogłam mieć serc dwóch
Czasem oczy gdzieś umknęły
Czasem nagle zamilkł głos
Wiesz że chciałam wszystko zmienić
Gdy już był ktoś...
Może coś zmieni nas
Może spotkam twoją dłoń
Może jest jeszcze czas
By dać kształt dawnym snom
Może...
Lecz ty... biegłeś zawsze wprost przed siebie
Bez pamięci i bez tchu...
Tylko twoje biło serce
Bo nie mogłeś mieć serc dwóch
Czasem oczy gdzieś umknęły
Czasem nagle zamilkł głos
Wiem że chciałeś wszystko zmienić
Gdy już był ktoś...
Gdy był ktoś